Nie żartujemy. Jeśli chcesz poradzić sobie z podskórną tkanką tłuszczową w sposób zdrowy i trwały, zapomnij o głodówkach i przesadnym oszczędzaniu na kaloriach.

Organizm szykujący się na trudne czasy

Wielu specjalistów żywienia, na hasło od pacjentów lub klientów: „Jem bardzo mało, a nic nie chudnę” może odczuć, jak ważna jest ich rola w naszym społeczeństwie. Choć, a może właśnie dlatego, że mamy ogrom źródeł wiedzy do dyspozycji, tracimy często orientację w tym, co tak naprawdę służy naszym organizmom. Czy wiesz, że gdy jesz za mało, czyli spożywasz niedostateczną dla swoich potrzeb liczbę kalorii, nie tylko możesz nie schudnąć, ale może się nawet zdarzyć, że przytyjesz? Skąd taka zależność?

Mimo tego, że współcześnie jedzenia mamy pod dostatkiem, nasze organizmy w atawistyczny sposób zdają się nie dowierzać i szykują rezerwy na wypadek głodu. Dzieje się tak, gdy ograniczamy pożywienie w zbyt dużym stopniu i przez dłuższy czas. Stąd pojawia się przyrost tkanki tłuszczowej.

Od jutra nic nie jem!

Okresowe głodówki spotykane są w publikacjach antropologicznych, w odniesieniu do wszystkich kultur świata i epok. Służyły i służą zdrowiu fizycznemu, ale i mentalnemu. Głodówkom leczniczym poświęcono opasłe tomy i wiele – często kłócących się ze sobą – publikacji, a i, tak zwane, babcine metody są oznaką przekazywania z pokolenia na pokolenie wiedzy o samouzdrawiającej sile organizmu, który poddawany jest okresowo pozbawieniu go pożywienia. Nie kwestionujemy mocy medycyny naturalnej. Ale…

Chcąc się „oczyścić”, któremu to procesowi towarzyszy zazwyczaj osłabienie, potrzeba większej ilości snu, a także złe samopoczucie – dlatego takie kuracje koniecznie należy skonsultować się najpierw z lekarzem, a i wtedy przeprowadzać na przykład w czasie urlopu. Rozmowa z lekarzem jest niezbędna, jeśli cierpimy na jakiekolwiek choroby przewlekłe, przyjmujemy na stałe jakieś leki, a planujemy okresową głodówkę czy nawet post (sokowy, warzywny, wywarowy, itp.).

Oczywiście kobiety w ciąży, dzieci i nastolatki, a także osoby wykonujące ciężką pracę fizyczną w ogóle nie powinny podejmować głodówek.

Niedożywienie – niewłaściwa droga do pięknego wyglądu

Dobowy limit kalorii na poziomie 1000 i mniej to wartości, które mogą zagrażać dobremu samopoczuciu i zdrowiu, a co za tym idzie odbiją się fatalnie na urodzie. Mało kaloryczne posiłki często pozbawione są niezbędnych składników odżywczych – skutki ich wyeliminowania z diety czy spożywania w niewystarczających ilościach, mogą być opłakane w skutkach.

Jędrna skóra – dobrze nawodniona, blask oczu, sprężyste włosy i mocne paznokcie to nie wynik stosowania samych kosmetyków. One jedynie uzupełniają efekty tego, co robi z naszymi ciałami dieta i styl życia – aktywny lub taki, który sprawia, że starzejemy się i stajemy mniej witalni szybciej, niż jest to naturalnie przewidziane.

Gdy sytuacja się przedłuża, może doprowadzić do zjawiska, które specjaliści nazywają „głodem ukrytym”. Mamy z nim do czynienia, kiedy człowiekowi nie brakuje jedzenia, ale nie dostarcza z nim wszystkich potrzebnych substancji odżywczych (witamin, minerałów itp.). Może to mieć negatywne skutki nie tylko dla zdrowia fizycznego, ale i psychicznego.

Czego więcej, czego mniej? – czyli dlaczego szczupłe osoby muszą się czasem odchudzać

To, że jemy dużo kalorii, nie oznacza, że odżywiamy nasze organizmy. To stąd tak wiele osób, które są bardzo szczupłe otrzymuje od lekarza receptę na… odstawienie słodkości, fast-foodów itp. Niejedna szczupła i niejeden szczupły mężczyzna, ze zdziwieniem przyjęli wskazanie, aby „przejść na dietę”, bo lekarz stwierdził u nich  nadwyżkę niebezpiecznego dla zdrowia tłuszczu wiscelarnego, czyli tego, który znajduje się w jamie otrzewnej.

Określenie „puste kalorie” bywa czasem opatrznie rozumiane. Tym terminem specjaliści żywienia określają potocznie produkty spożywcze, w tym napoje, które dostarczają nam wiele energii, ale nie wiąże się to praktycznie z żadną formą odżywienia organizmu. Czyli jemy wtedy wyłącznie dla chwilowej przyjemności. Co więcej, po takich bezwartościowych posiłkach często nie mamy już ochoty na „konkretne” jedzenie, więc organizm jest stratny, mimo, że został zaopatrzony w energię. Na dłuższą metę ma to wyłącznie niekorzystne skutki.

Aby sprawdzić, czy jesz nie za mało, dobrze jest wystarczy wyliczyć swój współczynnik BMI (waga/wzrost2). Wynik ten określa stosunek masy ciała do wzrostu do kwadratu (podanego w metrach). Gdy mieści się w zakresie 18,55–24,99, waga jest prawidłowa. Powyżej, o czym mówi się najczęściej, mówimy o nadwadze, a dalej otyłości I i II stopnia. Natomiast gdy jest niższy, oznacza to, że należy sprawdzić, czy nie jemy za mało.

Go top