Powiedzmy sobie szczerze – nawet najbardziej zmotywowanym może zdarzyć się słabszy dzień, spadek silnej woli. Czym to często skutkuje, jeśli wybraliśmy zdrowe żywienie? Może się zdarzyć, że zawładnie nami chęć na zjedzenie lub wypicie czegoś spoza zaplanowanego dietetycznego menu.

Jeśli nasze odżywianie przed dietą było bardzo niezdrowe, a posiłki opierały się na produktach z dużą ilością tłuszczu pochodzenia zwierzęcego, produktów z białej mąki oraz z dodatkiem cukru i soli, tym trudniej jest wytrwać w postanowieniach, bo wraz z rozpoczęciem odchudzania schemat żywienia zmienił się o 180 stopni.

Jako, że termin „dieta” obrósł mitami i wielu osobom kojarzy się wyłącznie z ograniczeniami, długotrwała zmiana menu na tak zwane „odchudzające” może powodować stres, napięcie i spadek motywacji. W konsekwencji może to skutkować porzuceniem wysiłków w walce o wymarzoną sylwetkę. W takich sytuacjach ratunkiem, ale nieokupionym poczuciem winy, może być cheat meal – w wolnym tłumaczeniu: oszukany posiłek.

Strefa komfortu, czyli coś co znamy

Przemycony w czasie diety redukcyjnej czy eliminacyjnej, cheat meal może zmniejszać napięcie związane z przestrzeganiem zaleceń. Jest sposobem na odprężenie się, bo „na chwilę” wracamy do strefy komfortu, którą ukształtowały wieloletnie nawyki.

Cheat meal może też stanowić swego rodzaju nagrodę za trudy i być dodatkową motywacją. Bo skoro już za 4, 3…2 dni będzie można bezkarnie zjeść coś niezdrowego (oj tam, oj tam 😉), to teraz warto się powstrzymać!

Cheat meal nie powinien być „aplikowany” zbyt często – jak radzą dietetycy – jeden raz w tygodniu lub nawet 3 razy w miesiącu to liczba oszustw dietetycznych, na które możemy sobie pozwolić bez ryzyka spadku motywacji i zaprzepaszczenia uzyskanych dotychczas efektów.

A jaki jest Wasz ulubiony grzeszek kulinarny? 😊

Skomentuj

Go top